Gravity Falls/Wodogrzmoty Małe

2b6998336d3dc1ea3281df0274a7fd15

Witajcie, po tej jakże długiej przerwie. Przepraszam! Ale nie miałam ostatnio za bardzo chęci do tego pisania, ale mam nadzieje, że teraz będzie inaczej.

No dobra. Dzisiaj na warsztat bierzemy kreskówkę wyprodukowaną przez Disney’a Gravity Falls, będę używać angielskiej nazwy, ponieważ no cóż brzmi dla mnie o wiele lepiej. Tak, więc, Gravity Falls, serial animowany, stworzony przez, jak dla mnie genialnego Alexa Hirisha. Wyreżyserowane przez:

  • John Aoshima,
  • Aaron Springer,
  • Joe Pitt,
  • Rob Renzetti,
  • Matt Braly,
  • Stephen Sandoval,
  • Sunil Hall.

W Polsce miała premierę 20 września 2012 roku.

A teraz do recenzji.

Bliźniaki Pines, Mebel i Dipper, zostają wysłani przez rodziców do wujka Stanka Pinesa, zamieszkanego w tytułowym miasteczku Gravity Falls w stanie Oregon. Dipper, czyli Mason „Dipper Pines, nie jest jakoś bardzo entuzjastycznie nastawiony do tego wypadu. Za Mebel brała to jako coś wspaniałego. Po przyjeździe wita ich wujek Stanek, właściciel Chaty Tajemnic, po angielsku „Mystery Shack”. Ma dwójkę pracowników, Wendy Corduroy, stojąca za kasą oraz Jesus „Soos” Alzamirano Ramirez, złota rączka.
Dipper szybko odnajduje czerwony, gruby dziennik z wielką 3 na środku. Zapisane są tam ciekawe rzeczy, spostrzeżenia tajemniczego autora, opisy różnych miejsc oraz potwór. To staje się pewnego rodzaju obsesją chłopaka i chce on rozwiązać tajemnice, dziwnego miasteczka, a także dowiedzieć się kto jest autorem dziennika. Mebel zaś spełnia wakacyjne marzenia, szuka chłopaka i przyjaciół. Prawie zawsze pomaga bratu.
Miasteczka pilnuje dwóch policjantów szeryf Blubs i jego wierny przyjaciel Erwin Durland. W serialu pojawiają się również przyjaciele Wendy oraz Pacyfika Północna, wróg Mebel (oczywiście postaci jest więcej, ale nie chce wam spoilerować, no a wymienianie wszystkich też nie ma sensu).
Jednak po czasie wszystko staje na głowie. Okazuje się, że bliźniacy, będą mieli o wiele potężniejszego przeciwnika niż Pacyfika lub istoty z lasu.

Kreskówka jest naprawdę interesująca. Pełna komedii i tajemnic. Twórca postanowił dać trochę więcej rozrywki niż tylko oglądanie. Także wypatrywanie. Tak, jest tam wiele ukrytych szczegółów, dla tych spostrzegawczych, to dobra zabawa. Teraz trochę o dubbingu. Ogólnie nie jest zły, choć głos pewnego… a niech będzie, niejakiego Billa jest irytujący. 1000 razy bardziej wole angielski. Jeśli chodzi o resztę, to naprawdę jest w porządku.

Moja ocena: 8,5/10, za brak kolejnego sezonu i głos polski głos Billa.

Mogę to serdecznie polecić. Jeśli oglądaliście, napiszcie co wy sądzicie o tej kreskówce.

podpis